strona główna


2005-03-17

dzień wolny. pożegnanie



Lubię cię bardziej niż ty mnie, a miało być odwrotnie - usłyszałam nie bez satysfakcji. Grzęznąc w błocie, grzejąc policzki ciepłym wiatrem, pijąc na parkowej ławce, choć południe dopiero co minęło - czułam się jakbym znowu miała piętnaście lat i poszła na wagary.
Cieszę się, że mając niemal dwa razy więcej, przechodziłam w nocy przez płot mijanego cmentarza, żeby przenosić znicze z obstawionych nimi grobów na zapomniane, wędrowałam po torach przepuszczając pociągi towarowe, czytałam wiersze wyciągane z rękawa i mogłam komuś powiedzieć wszystko - jak nigdy.
To wcale nie był taki "lekki" dzień, musiałam się pożegnać z przyjacielem na rok, dwa, może na zawsze.