strona główna


2004-09-20

wycieczka



Moja głowa na jego kolanach, jego palce w moich włosach, wrześniowe zamglone słońce na odsłoniętym policzku. Pod stopami szumiała rzeka, a wiatr zalotnie rozdmuchiwał obłoki, kiedy tak przytuleni do pleców wielkiej zapory, w połowie drogi pomiędzy szczytem wąskich schodów a wodą, próbowaliśmy zapomnieć o świecie. Mimo tych romantycznych okoliczności nigdy bardziej niż w tej chwili nie było jasne, że on nigdy nie potrafiłby się we mnie zakochać, że ja już nie potrafiłabym zakochać się w nim, że chodzi o trzymanie za rękę żywej istoty, kiedy czuje się i widzi wyraźnie, jak cały świat niszczy emocjonalna korozja i wszystko lada chwila pęknie.
Jakkolwiek banalnie to zabrzmi - poza rozsądkiem istnieje miłość. Na pewno.