strona główna


2004-09-03

zimna noc


Z okna leciały butelki prosto na brukowaną kostkę, na głowy przechodniów (podobno szaleniec w nich właśnie celował). Ryzykując życiem - przeszłam. Tuż obok Rynek rozgrzany słońcem, gwarny.
Tramawaje złośliwie uciekają i autobusy. Boląca noga, kurz. Coś jest nie tak, a ja nie wiem co. Mówię coraz prościej. Jeśli w ogóle.
Jestem sam, mówił, sam w domu, a noc się dopiero zaczyna. Nie pojechałam.